#001 Najważniejsza rzecz, którą możesz dla siebie zrobić

Cześć! Jestem Justyna i witam Cię na moim blogu Pogadajmy o zdrowiu. Będę pisać tutaj o moich różnych przemyśleniach na temat zdrowia. Chcę aby ten blog stał się taką przestrzenią dla każdej osoby, której zależy na swoim zdrowiu, i która chce o siebie zadbać.

Jeżeli wolisz odsłuchać tą treść w formie podcastu, na końcu wpisu jest nagranie na YouTube oraz Spotify. A teraz zapraszam Cię do lektury.

Jesteś tym, co jesz

Na pewno słyszałaś już powiedzenie “jesteś tym co jesz”. I być może nie zdajesz sobie sprawy, ile w tym jest prawdy. Niestety większość osób lepiej traktuje swój samochód, niż swoje ciało. Nie wlewamy przecież byle czego do baku, prawda?

Często kupujemy to lepsze paliwo, żeby silnik pracował lepiej i dłużej był sprawny. A potem idziemy do sklepu, i kupujemy najtańszą konserwę, zamiast dobrej jakości wołowinę. A przecież to nasze ciało, jest naszym domem. Jest czymś, co utrzymuje nas przy życiu. Jeżeli samochód się zepsuje, oddamy go do mechanika, wymienimy części, albo kupimy nowy. Nowego ciała sobie nie kupimy. w większości przypadków, wymiana części też odpada 😉

Musisz zdać sobie sprawę, że nie jesteś nieśmiertelna. Wiem, że niektórym tak się wydaje. I chyba większość z nas tak myślała, jak miała 20 lat, bo wtedy organizm jest silny, młody i może dużo znieść. Niestety z wiekiem zużywa się. Ja też to już widzę po sobie, że ta regeneracja nie jest taka jak kiedyś.

Jeżeli nie zadbamy o nasz organizm od samego początku, to później zaczną się problemy.  I ja wiem, że być może myślisz sobie że mam dopiero 30, 40 czy 50 lat, gdzie tam jeszcze do starości. I oczywiście masz rację, bo jesteś jeszcze młoda. Ale pomyśl o tym, że jeżeli już teraz o siebie nie zadbasz, to za te 20, 30 czy ileś lat, nie będziesz już w stanie nadrobić tych dekad zaniedbywania organizmu, wrzucania w siebie syfu i trucia go.

Tak, będzie dzisiaj dość ostro, ale musisz zrozumieć, jak ważne to jest. Bo jeżeli będziesz traktować swoje ciało jak śmietnik, to ono nie będzie ci służyło ani dobrze ani długo. 

Jedzenie czy lekarstwo?

Nasze ciało czerpie i energię, i materiały budulcowe z tego co jemy i co pijemy. Więc dosłownie jesteśmy zbudowani z tego, co jemy. I nasz poziom energii też od tego zależy. Ludzki organizm jest niezwykle skomplikowany, i może sobie jakoś przez lata radzić, ale w końcu przyjdzie taki moment, że czegoś będzie za mało, a czegoś za dużo. I zaczną się problemy. A wtedy powrót do stanu równowagi może być bardzo trudny i długotrwały, albo nawet niemożliwy.

Jest jeszcze jedno powiedzenie: “traktuj jedzenie jak lekarstwo, bo inaczej kiedyś Twoim jedzeniem będą leki”. I tutaj chciałam powiedzieć o dwóch rzeczach.

Po pierwsze, ja wiem, że są różne sytuacje, wiem, że nie każdy sobie może pozwolić na najlepszej jakości jedzenie, ale nie chodzi o to, żebyś kupowała tylko „bio” czy „eko” z certyfikatami za miliony, a o to żeby to jedzenie było jak najmniej przetworzone. I jeżeli Ty teraz zainwestujesz w to jedzenie, i zamiast byle jakich parówek czy konserwy kupisz dobrej jakości szynkę, bez konserwantów i polepszaczy, to to naprawdę będzie robiło różnicę.

I może wydasz teraz 20 zł zamiast 10 zł, ale zaoszczędzisz dużo więcej na lekach. Bo być może po tych konserwach czy parówkach, ja się tak teraz uczepiłam ale wiesz o co mi chodzi, to jest tylko przykład, może po nich będziesz na przykład mieć zgagę. No i zaraz pobiegniesz do apteki po coś na zgagę, a jakbyś kupiła lepszej jakości jedzenie, to byś tej zgagi nie miała i nie musiałabyś tych leków brać. 

Tak jak mówiłam, to jest tylko przykład, na którym dobrze to widać, oczywiście tutaj można przytoczyć setki innych sytuacji i problemów, wiele z nich nie zadzieje się tak od razu, to mogą być dużo poważniejsze problemy które pojawią się dopiero wielu latach takiego jedzenia. Ale wtedy też to leczenie może być o wiele droższe. No i wtedy nie chodzi już tylko o pieniądze, ale także Twój dyskomfort, być może ból, czy trudności w funkcjonowaniu na co dzień.

I widzisz, to wszystko zaczyna się od pieniędzy, bo na początku powiesz, że Ciebie nie stać na zdrowe jedzenie, ale zadaj sobie pytanie, czy stać Cię na chorowanie? Bo to może być o wiele droższe. I to zaczyna się od pieniędzy, ale nie na nich się kończy, bo potem Twoje problemy są dużo poważniejsze. 

A może… to jedzenie jest lekarstwem?

Po drugie, jedzenie naprawdę może działać jak lek, i to nie jest metafora. Dlaczego? Bo bardzo dużo chorób bierze się z nieprawidłowego odżywiania. Stany zapalne, rozregulowane hormony i gospodarka cukrowa, słaba odporność – to wszystko jest zależne od tego co jemy. Oczywiście nie tylko, ale w dużym stopniu. To są przyczyny naprawdę wielu poważnych chorób. Leki często działają objawowo, a nie przyczynowo.

Wróćmy do tej zgagi. Pojawiła się, ponieważ zjadłaś konserwę. Wzięcie leku na zgagę nie jest usunięciem przyczyny, tylko usunięciem objawu. Może nie będziesz mieć już zgagi, ale Twój żołądek nadal będzie w kiepskiej kondycji. Usunięciem przyczyny byłoby wyeliminowanie kiepskiej jakości jedzenia i zaopiekowanie się żołądkiem, żeby wyciszyć stan zapalny, odbudować śluzówkę, ustabilizować wydzielanie kwasu i motorykę żołądka. I wtedy już nie potrzebujesz więcej tych leków, a Twój żołądek pracuje poprawnie.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, ale jeżeli żołądek nie działa tak jak powinien, pojawiają się problemy z jelitami, stany  zapalne, bo niestrawione resztki trafiają dalej do jelit, gdzie zaczynają fermentować i podrażniać śluzówkę. To powoduje mikrostany zapalne w jelitach, zaburza mikrobiotę i z czasem przekłada się na ogólnoustrojowy stan zapalny.

Pojawiają się problemy  z odpornością, bo żołądek jest taką pierwszą linią obrony przed patogenami, a konkretniej kwas żołądkowy, który ma je unieszkodliwić. Pojawiają się niedobory, bo jeżeli jedzenie nie zostanie odpowiednio strawione, to mikroelementy nie zostaną uwolnione z tego jedzenia i wchłonięte. Czyli mimo, że będziesz dostarczać mikroelementy z jedzeniem, organizm nie będzie w stanie z nich skorzystać. I zobacz, jak wiele zależy tylko od tego, czy żołądek działa dobrze.

I to wszystko przez jedną konserwę?!

Pewnie ktoś mi tu zaraz napisze „Jasne jasne, i to wszystko przez jedną konserwę”. No oczywiście, że nie, bo jeżeli na co dzień jesz zdrowe, nieprzetworzone jedzenie, to ta jedna konserwa nic Ci nie zrobi. Ale jeżeli to są już miesiące czy lata kiepskiego odżywiania się, to to ma ogromny wpływ. Założę się, że większość ludzi nie zastanawia się nad tym, czy to co właśnie wkłada do ust, pogarsza czy poprawia ich zdrowie. Podejrzewam, że większość nigdy tego nie robiła. Ty, skoro to czytasz, to może właśnie jesteś w tej części osób, które się nad tym zastanawiają. Jeśli jeszcze tego nie robisz, to zachęcam Cię, żeby zacząć.

Często słyszę, że trzeba coś zjeść, żeby się nie zmarnowało. No bo przecież nie można wyrzucać jedzenia. I częściowo się z tym zgadzam. A dlaczego tylko częściowo? Mówię o takiej sytuacji, kiedy na przykład masz w domu paczkę chipsów, albo czekoladę, ciasteczka, albo to wszystko – i postanawiasz sobie, że od dzisiaj odżywiasz się zdrowo. Że nie jesz słodyczy i przekąsek.

No ale przecież ta czekolada, te ciastka i chipsy. Co z nimi? Przecież ich nie wyrzucisz. No ale leżą w domu i kuszą. Może już są otwarte i niedługo będą już niedobre. No to trzeba je zjeść. I może nawet nie do końca masz na nie ochotę, ale nie chcesz marnować jedzenia, więc je zjadasz. Potem masz wyrzuty sumienia,  bo miałaś jeść zdrowo, i w dodatku boli Cię brzuch.

I właśnie w taki sposób robisz ze swojego żołądka śmietnik. Tylko że dodatkowo na tym cierpisz. Cierpi Twoje zdrowie, cierpi Twoje samopoczucie. W takim przypadku, lepiej by było to po prostu wyrzucić do kosza. Bo takie produkty w żaden sposób nie odżywiają Twojego organizmu. To są tylko puste kalorie, które dają chwilę przyjemności. I czasem w tej chwili przyjemności nie ma nic złego, ale kiedy Twoja dieta składa się z samych takich “przyjemności” kiepskiej jakości, to robi się problem.

Odżywianie

Mówi się “odżywianie”, dlatego, że jedzenie ma odżywiać nasze ciało. Ma dostarczyć białka, tłuszczu, węglowodanów, minerałów i witamin. Nie powinno za to dostarczać toksycznych substancji, nadmiaru cukru, utlenionych tłuszczów, sztucznych dodatków i pustych kalorii – czyli rzeczy, które obciążają organizm zamiast go odżywiać. Dlatego postaraj się ODŻYWIAĆ swoje ciało, zamiast wrzucać do żołądka byle co, żeby zabić głód. A kiedy ciało jest dobrze odżywione, odwdzięczy Ci się energią, chęcią do życia, lepszym samopoczuciem na co dzień i dobrym zdrowiem.

Jeżeli od wielu lat jesz kiepsko, i czujesz się też kiepsko, to może nawet ciężko Ci jest w tej chwili wyobrazić sobie, jak dobrze możesz się czuć. A zmiana diety naprawdę może zmienić całe życie, bo kiedy masz więcej energii, to na przykład Twój weekend nie wygląda tak, że całymi dniami leżysz na kanapie i oglądasz seriale, bo musisz odpocząć po tygodniu pracy, tylko realizujesz swoje marzenia, oddajesz się swoim pasjom możesz się zobaczyć ze znajomymi, iść w góry, wyjechać gdzieś za miasto, spróbować nowego sportu, nauczyć się czegoś nowego, może nowego języka albo jakiejś nowej umiejętności zawodowej, może malować obrazy, albo po prostu spędzić aktywnie ten czas z rodziną. A taki aktywny, pozytywny dzień daje Ci jeszcze więcej energii i chęci do działania. 

W zdrowym ciele zdrowy duch

Mówi się też “w zdrowym ciele zdrowy duch”. To, co jesz, realnie wpływa na Twój nastrój i sposób myślenia. Kiedy jesz dużo węglowodanów prostych, cukru, sięgasz po przetworzone jedzenie, słodycze albo fast foody, poziom cukru we krwi gwałtownie się zmienia. To powoduje huśtawki emocji, rozdrażnienie, problemy z koncentracją, a czasem nawet stany lękowe. Badania z 2019 roku z Australii pokazały, że osoby, które jedzą dużo przetworzonych produktów, mają znacznie wyższe ryzyko depresji w porównaniu do tych, które trzymają się diety śródziemnomorskiej. Ta dieta nie jest idealna, ale ogranicza przetworzone produkty, dlatego widać taką różnicę.

Z kolei odpowiednia ilość białka, tłuszczów Omega-3, witamin z grupy B, magnezu i cynku wspiera produkcję neuroprzekaźników: serotoniny, dopaminy i GABA. To one odpowiadają za spokój, motywację i dobre samopoczucie. W 2017 roku badacze z Norwegii udowodnili, że niedobory tych składników korelują z niższym nastrojem i wyższym poziomem stresu.

Jeśli Twój układ pokarmowy działa źle – np. masz stan zapalny jelit albo zaburzoną mikrobiotę – to sygnały nerwowe z jelit do mózgu są zaburzone. Jelita produkują nawet 90% serotoniny, więc ich kondycja przekłada się na to, jak się czujesz psychicznie.

Jak widzisz, to nie tylko chodzi o tą fizyczną część, ale także o naszą psychikę. Zobacz, jak to wszystko jest ze sobą powiązane. Nasz organizm jest niesamowitą, bardzo złożoną maszyną, wszystko w nim jest ze sobą powiązane. To nie jest tak, że robisz jakąś rzecz, na przykład właśnie coś jesz, i nie będzie to wpływało na cały organizm, wręcz przeciwnie. To wszystko, bezpośrednio lub pośrednio, jest ze sobą połączone.

Spróbuj

Dlatego spróbuj. Spróbuj potraktować swoje ciało jako najważniejszą rzecz, którą masz, i zadbaj o nie tak, żeby służyło ci długo i dobrze. Nie chcę tutaj wyskakiwać z tekstem “Twoje ciało to świątynia” ale po prostu potraktuj je jako coś, co będzie z Tobą przez całe Twoje życie, i od czego zależy Twoje samopoczucie, Twoja sprawność teraz i w przyszłości, Twoja zdolność do robienia rzeczy, Twój ogólnie pojęty dobrostan.

Bardzo Ci dziękuję za przeczytanie tego wpisu do końca. Daj znać w komentarzu, w mailu lub napisz na Instagramie, jak Ci się podobał, co Ty sądzisz na ten temat, jakie Ty masz podejście do swojego ciała? Adres mail i linki znajdziesz w opisie odcinka.

A jeżeli potrzebujesz wsparcia, w zadbaniu o swoje zdrowie, szczególnie jeżeli masz insulinooporność lub problemy z jelitami i żołądkiem, zapraszam Cię na konsultacje. Z kodem BLOG30 dostaniesz rabat 30% na pierwsze konsultacjekliknij tutaj, aby przejść do konsultacji.

Mail: kontakt@justynapasajta.pl
Instagram: https://www.instagram.com/justyna_pasajta_zdrowie

2 komentarze

Zadaj pytanie

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *